Get Adobe Flash player

Irmina Kot

Jeśli miałabym napisać o sobie kilka słów, byłyby to wędrówka, przestrzeń, marzenia, wolność. Te słowa oprócz tego, że charakteryzują mnie osobiście, są głównymi składnikami mojej twórczości. Wszystkie prace powstały z głębokiej potrzeby. Zawierają się w nich moje sny, fragmenty bajek, które piszę, przemyślenia, emocje. Tworzę prace, które ożywają pod igłą lub piórkiem, żyją potem własnym życiem, opowiadają coraz to inne historie. Pełno w nich szczegółów, małych, ważnych rzeczy. To nie są prace dla typowego człowieka XXI wieku. Nie da się obejrzeć ich szybko, nie krzyczą, nie szokują. Przeciwnie - trzeba się przy nich zatrzymać, dać opleść historii, spróbować ją zinterpretować, odkrywać powoli, smakować. Fascynuję się akwafortą i litografią. Studiuję w trybie niestacjonarnym na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Interesuję się ilustracją książkową, pefrormance, instalacjami. Podróżuję, piszę, tańczę z ogniem..."

 

 

 

 

Wywiad Z Irminą udzielony Annie Janickiej-Galant, opublikowany na Portalu Aktywnych Kobiet:

Anna Janicka-Galant: Powiedz Irmino, jesteś młodą artystką, ale z bardzo dużym doświadczeniem, nie tylko w pracy artystycznej. Piszesz także bajki, tańczysz z ogniem...

Irmina Kot

Irmina Kot: Ciężko jest określić czym się zajmuję, bo zajmuję się wieloma rzeczami. Piszę bajki dlatego, że lubię, nie zajmuję się tym zawodowo. Oprócz tego grafika artystyczna, głównie akwaforta i litografia. Zajmuję się też cyrkiem, żonglerką, chodzę na szczudłach, no i tańczę z ogniem. Tym zajmuję się najdłużej, bo od 6 lat. Acha, i jeszcze podróżuję! Jak mogłam o tym zapomnieć, o największej miłości.

Powiedz mi co daje ci litografia, akwaforta, praca z grafiką, a co tańczenie z ogniem.

Obydwie te rzeczy dają mi ogromne spełnienie, tylko że na zupełnie innych poziomach. Grafika sprawia, że moje sny, fantazje i marzenia oraz to, co zaobserwuję w rzeczywistości spełnia się pod moim piórem, pod rylcem, czy na kamieniu. Daje mi to ogromną radość tworzenia światów i historii, które same ze mnie wypływają a ja ich nie kontroluję. Są to ilustracje do opowieści i historii, które we mnie drzemią i to daje spełnienie na poziomie duchowym.

Natomiast taniec z ogniem jest takim połączeniem niesamowitego szaleństwa i ekspresji. Kiedy tańczę, dzieje się coś bardzo dziwnego i we mnie i na zewnątrz. Przestaję zupełnie kontrolować siebie jako siebie, którą znam na co dzień i staję się tak jakby kimś innym... A może właśnie wtedy staję się sobą? Ogień powoduje obudzenie pewnych uczuć, emocji, daje wyzwolenie. Taniec z nim niesamowicie mnie energetyzuje, podbudowuje, sprawia, że jestem pełna energii i radości. To jest coś na granicy transu, tracę zupełnie kontakt z publicznością i rzeczywistością. Mimo, że patrzę na nich, to patrzę tylko po to, żeby przekazać to, co we mnie siedzi, co się budzi i zaraz wybuchnie. Czuję się też taką przyjaciółką ognia. To taka specyficzna przyjaźń, bo nie może być zbyt bliska, a jest przepełniona szacunkiem. Nie może zabraknąć też pewnej dozy... może nie lęku, ale rozważności i uwagi wobec ognia.

Tak na pograniczu pierwotnej Magii Kobiecej? Kobieta dba o ognisko domowe, a u Ciebie mamy ogień jako namiastkę duszy kobiety. Jeszcze raz opowiedz mi o ogniu.

Mówisz, że kobieta jest opiekunką ogniska domowego, ale jak już tańczysz z ogniem ta opiekunka domowa przeistacza się w dziką kobietę, która jest czarodziejką ognia. Kimś kto zarówno jest w mocy ognia jak i panuje nad nim. To jest niesamowita energia, która daje ogromną siłę do działania. Budzi takie wewnętrzne, ogromne pokłady siły, energii - to jest coś niesamowitego. To wykracza zupełnie poza takie łagodne trwanie przy ognisku domowym, raczej sprawia, że kobieta odradza się z tych płomieni bliższa feniksowi, który ma ogromne skrzydła i jest świadomy swojej mocy. To jest właśnie piękne.

Ten taniec z ogniem daje ci świadomość mocy kobiety, tej mocy, którą troszeczkę zatraciłyśmy.

Taniec z ogniemTak, taniec z ogniem daje mi poczucie, że jestem silna, że mogę zrozumieć wszystko. Jak tańczę z ogniem, mam poczucie, że cały świat stoi mi pod stopami.

Od tańca z ogniem, do dalekich wędrówek. Opowiedz o swoich wędrówkach.

Najbardziej fascynuje mnie podróżowanie pieszo i pokonywanie ogromnych przestrzeni właśnie piechotą, kiedy można doświadczyć każdego centymetra drogi. Kiedy ta droga, to nie jest tylko pokonywanie kolejnych kilometrów pociągiem, samolotem, tylko to jest DROGA, której się doświadcza całą sobą, cały czas. No i ziemię, która przenika na wskroś. Takie podróżowanie jest mi najbliższe. Do tej pory podróżowałam głównie autostopem i właśnie jakimiś środkami komunikacji, ale podczas ostatnich wakacji odkryłam, jak bliskie i jak ważne jest dla mnie chodzenie piechotą.

MaderaByłam na Maderze - to jest taka afrykańska wyspa należąca do Portugalii. Są tam przepiękne przestrzenie, jest niesamowita, obezwładniająca natura. Jest tak pięknie, że nie można oglądać tego wszystkiego przez szyby samochodu, autobusu czy kolejki linowej, Trzeba tego piękna było doświadczyć chodząc piechotą. Dlatego też przemierzałam wyspę wzdłuż i wszerz pieszo.

To sprawiło, że pomyślałam o podróżach tylko i wyłącznie piechotą. Teraz planuję podróż z tobą na Kaukaz, autostopem do Gruzji a potem pieszo przez lasy i góry. Natomiast w następnej podróży chciałabym powędrować do źródeł Eufratu i Tygrysu.

Wędrujesz albo samotnie, albo w bardzo małej grupie?

Z jedną osobą.

Co daje taka podróż, taki rodzaj intymności w trasie?

Na pewno daje możliwość poznania tej drugiej osoby, z którą się podróżuje. Dlatego ważne jest to, z kim spędza się ten czas, żeby była to osoba, przy której można zarówno milczeć jak i spędzać wspaniałe chwile razem. Umieć się tym dzielić, uzupełniać się w różnych sytuacjach i wiedzieć, że nie można się na tej osobie zawieść. Podróżowanie z kimś daje większe poczucie bezpieczeństwa, choć nie zawsze, to zależy od osoby, z którą się podróżuje. No i też przyjemnie jest mieć się z kim podzielić radością, smutkiem, spostrzeżeniami. Podróże to nie jest tylko wieczna radość. Jest też dużo pracy, z którą trzeba się zmierzyć.

Lubisz nocować w naturze, w dzikich, odludnych miejscach?

O, tak.

W takim jakby osamotnieniu, ale nie osamotnieniu?

Bardzo, tak. Nie tylko nocować. Przebywać... Dla mnie najpiękniejsza podróż jest wtedy, kiedy podróżuję przez naturę. Nie potrzebuję oglądać miast, wielkich cudów techniki czy architektury, potrzebuję bardziej przestrzeni, natury, wędrówki przez leśne drogi. Leśne, górzyste... góry kocham najbardziej i od bardzo dawna. Właśnie takie podróże są dla mnie najważniejsze i najbardziej wpływają na mnie, na moje wnętrze, na zmiany, najbardziej pozwalają odkryć siebie i wędrować nie tylko tą fizyczną drogą, ale i tą duchową.

Ogień, żywioły... Jaka inspiracja dla twórczości! Czy ta droga staje się inspiracją?

 

Droga do korzeni
Oczywiście! Podczas podróżowania i chodzenia medytuję, odkrywam siebie a podczas tańca z ogniem wyzwalam w sobie kobietę. Moje prace to właśnie połączenie tego wszystkiego. Połączenie moich doświadczeń z drogi, doświadczeń z tej granicy między transem a rzeczywistością. W grafikach opowiadam historie świata na pograniczu fantazji, jawy, snu i rzeczywistości. Szukam tej granicy - miejsca w którym one się łączą.


Miałaś doświadczenie z kręgami kobiecymi, gdzie starsze kobiety i młodsze w jakiś sposób koegzystują ze sobą, wymieniając się doświadczeniami. Czy to jest potrzebne?

Ojej, to jest bardzo potrzebne! Niesamowicie potrzebne! Bardzo boli mnie, że to nie jest naturalne, że trzeba organizować się w kręgi kobiet, a nie ma tego w rodzinie. Brakuje mi takiej pokoleniowej mądrości kobiet u mnie w rodzinie. Nie tylko u mnie, widzę to też u wielu moich koleżanek, przyjaciółek.

Jest potrzeba budowania relacji między kobietami młodszymi i starszymi. Starsze często korzystają też z mądrości młodszych i w drugą stronę.

Tak, oczywiście. Starsze uczą się spontaniczności, żywiołowości, czerpią nowe pomysły, inspiracje, otwierają się bardziej na świat. Te młodsze uczą się mądrości, mogą się wspierać doświadczeniem, w które są bogate starsze kobiety.

Czy nie wracamy troszeczkę do korzeni społeczności pierwotnych, do tego, co zatraciliśmy, do z jednej strony własnej duszy, z drugiej strony - wspólnoty, poczucia elementarnej wspólnoty, tak? Powiedz mi, gdzie można obejrzeć twoje prace. Wspominałaś o wystawie w Laserpoincie i Kotowisku?

Miałam wystawę grafik w powierzchni użytkowej drukarni Laserpoint i na Kotowisku, w Poleskim Ośrodku Sztuki. Szykuję kolejne wystawy. Umieszczę zapowiedzi także was na portalu.

Masz nazwisko Kot i uwielbiasz koty?

Tak, zdecydowanie! (śmiech).

Często są też motywami zarówno obrazów, jak i bajek?

Koty przewijają się praktycznie w każdej mojej pracy, są takimi małymi istotami, które jednak są istotne, bo żeby dostrzec te koty trzeba się przyjrzeć. Zawsze mają coś do powiedzenia, jak to koty...

Kim jest dla ciebie kot?

Kot jest dla mnie przede wszystkim zwierzęciem niezależnym. Takim, które wie dobrze dokąd pójść i człowiek tak naprawdę nie jest mu niezbędny, chociaż jest potrzebny, ale nie niezbędny. I podoba mi się w kotach właśnie przede wszystkim niezależność i to, że można pogłaskać kota, tylko wtedy kiedy on tego chce. Kot ma mocny charakter i ma swoje magiczne ścieżki, którymi podąża, o których nikt nie wie, ma swoje kocie sprawy, no i u kota szczegóły są ważne... jakieś machnięcia ogonem ...(śmiech).

Mówiłyśmy o kotowatości, a teraz o kobiecości. Czym jest kobiecość dla Ciebie?


Księżycowy Błazen

To bardzo trudne pytanie. Kobieta i kot są w bliskości ruchów, tajemniczości, nieprzeniknioności oczu. Kobiety też mają swoje tajemnicze sprawy i drogi, którymi chadzają a którymi nie mogą chodzić mężczyźni i to jest też piękne. Kobiecość to dla mnie niesamowita siła i delikatność jednocześnie. To jest piękno, ale ciała i duszy. To jest mądrość, ale nie inteligencja, chodzi mi o taką mądrość, która wypływa z ducha. Mądrość matki. Kobiecość to jest też dla mnie matka. To jest też taka piękna starość, piękny uśmiech.


A ważne kobiety w Twoim życiu?

(Długa cisza) Mama. Jeżeli chodzi o żyjące kobiety, to tak - mama.

A inspirujące? W przeszłości?

To taka ubłocona, rozczochrana kobieta, która mieszka głęboko w ziemi i budzi się czując, że chce biec i biegnie przez lasy i łąki. To jest kobieta, która zna wszystkie okoliczne drzewa, wie, gdzie są źródła... To kobieta, która często wypuszcza się na wędrówki...

Młode dziewczyny mają duży problem z akceptacją własnego ciała, własnej kobiecości. Ty tych problemów nie masz, z ciebie emanuje akceptacja kobiecości. Co byś mogła poradzić młodym dziewczynom? W jaki sposób można pokochać siebie taką, jaką się jest?

Tylko, że ja też miałam ogromne problemy z odnalezieniem swojej kobiecości, z zaakceptowaniem siebie. To dzięki tańcowi z ogniem przestało to być dla mnie ważne. W momencie, kiedy przestało być dla mnie ważne, zaakceptowałam siebie taką, jaka jestem i odkryłam w sobie ogromne pokłady kobiecości, które wyzwolił we mnie właśnie ogień .

Co bym mogła poradzić?

Mogłabym poradzić, żeby nie były niewolnicami, żeby nie starały się na siłę podobać komuś, tylko podobać się przede wszystkim sobie, ubierać się tak, jak uwielbiają się ubierać. Mimo, że może to być niemodne albo ekstrawaganckie. Żeby dbały o siebie, żeby były najpiękniejszymi kobietami na świecie i koniec. Każda kobieta ma w sobie tyle piękna i to jest coś strasznego,gdy chowa się za kompleksami. Każda kobieta jest piękna i nie ma się co przejmować rozmiarem.

Tajemnica

Nie rozumiem tych kanonów. Nie rozumiem dlaczego próbuje się znaleźć jakieś idealne proporcje kobiety, bo to sprawia, że mnóstwo kobiet czuje się poza tym kanonem. Dalekie od ideału, czyli gorsze, a wcale tak nie jest. Nie wyobrażam sobie świata bez kobiet, które mają tak piękne okrągłe kształty, przecież to jest kwintesencja kobiecości.


Kobieta i księżyc w pełni?

Tak, dokładnie! Dlatego też w moich pracach zawsze są kobiety, które mają obfite kształty, mają piękne, duże piersi, duże brzuchy i piękne kobiece uda...

Plany na przyszłość?

Chciałabym być szczęśliwa (śmiech). Chciałabym osiągnąć spokój duszy i wiedzieć, gdzie podążać, bo w tej chwili mam tyle zainteresowań, że ciężko mi jest wybrać. Chciałabym się też utrzymywać z mojej sztuki, z robienia tego, co kocham.

Czy Łódź jest dobrym środowiskiem dla artystów?

 

Na granicy światów
Dobrze jest tutaj coś robić, jest sporo ludzi, którzy chcieliby coś robić, jednak ciężko jest się utrzymać ze sztuki. Ciężko tutaj sprzedawać prace, bo jest mało galerii, które dobrze i prężnie funkcjonują. W Łodzi ciężko jest zaistnieć tak mocno i twardo. Bardzo dużo rzeczy się dzieje i one się jakoś tak rozpływają - to mi trochę przeszkadza. Dlatego szukam sposobu, na takie zaistnienie, ale niekoniecznie w Łodzi. Wyjeżdżam w lutym 2010 na Erasmusa do Urbino i będę szukać tam kolejnych inspiracji.


Powiedz mi jeszcze, czy słyszałaś taką opinię: Łódź miastem kobiet?

(Śmiech) Dużo racji jest w tym, bo tu głównie kobiety działają.

Co w swojej dziedzinie możesz zaoferować Łodziankom?

Mogę zaproponować sprzedaż moich grafik, moją twórczość na ścianach...a także taniec z ogniem i chodzenie na szczudłach, no i oczywiście bajki. Mogłabym zorganizować warsztaty tańca z ogniem... Zapraszam też do czytania i oglądania mojego bloga.


Z Irminą Kot rozmawiała Anna Janicka-Galant

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i1
i2
i3
i4
i5
i6